Marzanna – morowa panna w topieli

marzanna

Marzanna –  bogini śmierci i mrozu, ale też ziemi i wody  obecna w życiu Słowian wszędzie tam, gdzie pracowicie spędzali oni żywot,  siejąc i zbierając, a zimową porą tęsknie wyczekując przyjścia wiosennego ciepła zwiastującego nie tylko nową robotę, ale też pełną spiżarnię.  Zwano ją także Mareną, Moreną czy Mureną, albo po prostu Śmiercią czy Śmiercichą i obwiniano o ludzkie choroby czy zmartwienia, kojarząc z zepsuciem, gniciem czy zakisłym żurem.

Była Marzanna dziewczęciem jeszcze młodym, ubranym w korale i białą koszulę, niekochanym jednak przez ten lud w zimnych chałupach, marzący o plonach, który mógł jej tylko życzyć najgorszego. Pannę moru (jak niektórzy tłumaczą jej imię) albo mrozu (bo inni wywodzą je z słowiańskiego przedrostka „mraz” ) musiało więc spotkać to,  co dawało nadzieję ludziom na przyszłość.   Losem jej było odejść szybko, wśród wiwatów tłumu, zabierając daleko to, co nieczyste, groźne i szkodzące ludziom.

Ginęła Marzanna śmiercią straszną, pożerana przez ogień i wodę, poniżona strojem kostuchy,  czasem z kłosem w ręku na zapowiedź lepszych dni. Ubierana w koszulę po zmarłym albo obnażana przez gawiedź, umierała w pogardzie i dla przypomnienia win.  Było to w święto zmarłych, na wpół drogi do wiosny, kiedy wrota do nieba uchylały się od naporu dusz.

Nic na tym świecie nie jest proste i nikt całkiem jednoznaczny, była więc ludziom też szansą, którą niosła jej podła śmierć.  Ziemi dawała płodność, zabójczej wodzie moce, a tym co ją dosięgli – nadzieję na pełny brzuch. Nie ma wiosny bez zimy i wzrostu bez upadku, więc też popiół  z boginki sypano dla żyzności pól.

strzałka